Mówisz o tym elfim sikaczu?*Skrzywił się* Najlepsza jest świeża krew. Wampiry wiedzą, co dobre.*Rozmarzył się* Dobra idę zobaczyć co tam tak popiskuje w piwnicy.
W porządku, a ja pójdę sprawdzić, czy w Komnacie Rady są jakieś nowe wnioski. Zaraz wracam.*Deportowała się ponownie z ogromnym hałasem i po chwili wróciła, lecz tym razem już drzwiami.* No co? Mana się skończyła na ten ostatni metr...*Wyszczerzyła się i dodała.* Żadnych nowych wniosków. *Westchnęła.*
*Pokiwał głową.*Na magii nie można polegać.*mruknął tylko i zszedł po schodach* Argh, zaraz poczujesz smak zimnej stali!*Z dołu dobiegają odgłosy walki, po chwili wszystko ucicha.* Muehehehehehe.*Wchodzi po schodach do góry* Jakiś ogromny szczur mnie zaatakował. Walka było wyrównana jednak, gdy to bydlę mnie chciało ugryźć, uniknąłem jego ciosu i odciąłem mu pięknym cięciem głowę.*opowiada, jednak w piwnicy można zobaczyć malutkiego szczurka.*
Witaj...*Odpowiada uśmiechem* Rzeczywiście, dawno nikogo tu nie było. *Westchnął*Idę zobaczyć co jest na tym strychu.*mruknął i po chwili już wchodził po schodach na górę.*
*Weszła do karczmy i szybkim krokiem skierowała się za bar, usiadła na drewnianym stołku wyciągnęła butelka spod płaszcza i położyła na blacie, wypiła łyka z butelki widząc brak jakiegokolwiek naczynia, rozejrzała się po pomieszczeniu* No cóż coraz ładniej tutaj ...
*dopiła butelkę do końca, wstała poprawiła płaszcz wyciągnęła małą kartkę i położyła na blacie stawiają na niej butelkę aby wiatr ją nie zdmuchnął. Na kartce widniał napis : "Jestem w Centrum Rady - osoby z rady zapraszam na obrady, Pozdrawiam Salomea " i tak szybko jak weszła do karczmy wyszła z niej*
*Siedziała w kącie mamrocąc coś pod nosem.* Klan...Rada...Tyle spraw. *Ocknęła się.* Ach, tak witajcie, witajcie. Miło was widzieć, ale teraz wybaczcie mam mnóstwo spraw do załatwienia. To nie mój czas, do zobaczenia. Wpadnę niedługo w odwiedziny. *Uśmiechnęła się i zniknęła z hałasem.*
//Wrócę niedługo, nie obawiajcie się, przybędę! //
*Podczas paru dni kiedy jej nie było z organizowała parę sprawunków wiec teraz kiedy zmierzała w stronę karczmy na wozie miała sporo nowych mebli: kilka stolików okrągłych z sosny i krzesła z tego samego drewna obite skórą zająców i dzików oprócz tych mebli znajdowały się również beczki z winem, więc kiedy tylko dojechała pod karczmę ze skoczyła z wozu i zaczęła przenosić krzesła do środka*
*widząc z góry [parę dni wchodziłem po tych schodach ;D] że Salomea przyjechała z meblami, zbiegł z drugiego piętra i ruszył na pomoc mówiąc* Pomogę Ci...
*właśnie zanosiła kolejne krzesło kiedy wybiegł z karczmy mężczyzna i zaproponował pomoc, przystanęła na chwile i uśmiechnęła się z ulgą* oj na pewno przyda się pomoc *uśmiechnęła się po czym zaniosła krzesło które już trzymała w rękach do środka, po chwili wyszła i chwyciwszy za dość sporej wielkości stół powiedziała* może weźmiemy go wspólnie *spojrzała w kierunku mężczyzny*
*podniosła stół dzięki wsparciu z drugiej strony i ochoczo odpowiedziała* Salomea jestem *uśmiechnęła się serdecznie i skierowała swoje kroki w kierunku karczmy trzymając stół miała nadzieje że jej towarzysz nadąży za nią*
*Nagle, znikąd pojawiła się Merle.* Witajcie. *Rzekła z uśmiechem.* Przynajmniej nie narobiłam hałasu, ćwiczyłam. *Powiedziała po chwili z dumą.* Zostawiłam wiadomość na tablicy ogłoszeń w siedzibie w Elacce. Mam nadzieje, że członkowie klanu przypomną sobie, że wciąż istnieje takie coś jak nasza siedziba w górach. Są też nowi członkowie, może oni wniosą trochę życia do naszej wspólnoty klanowej. O, widzę, że praca wre, cudownie.
*Weszła do karczmy* Witajcie *uśmiechnęła się do zebranych* Dawno mnie tu nie było, zrobiliście już tu porządek czy jeszcze nie? *uśmiechnęła się* Mogę w czymś pomóc jeśli chcecie
*położyła stół który niosła jak tylko usłyszała jak obok niej pojawiła się Merle i Aaricia* Witajcie * uśmiechnęła się bardzo serdecznie * faktycznie praca wre ale trzeba jeszcze przenieś beczki z winem na tyły karczmy, ktoś by mógł jeszcze załatwić kielichy *spojrzała na towarzyszki *
*wskazała palcem na wóz który stał przed karczmą, dość sporej wielkości beczki znajdywały się na tyle wozu zarzucone płótnem* Tam są, dla mnie są trochę za ciężkie *uśmiechnęła się i spojrzała w stronę nowo przybyłej elfki* Witaj miło że do nas dołączyłaś