*Spojrzała na Aarcie.* Co Ty taka cicha? *Łobuzerski uśmiech.* Tam jest lampa *Wskazała na sufit.* Mogę się nią podzielić, jest bardzo wygodny *Mrugnęła wesoło.*
*Westchnęła cicho* Jak to gdzie? Wybyli. Klan się rozpadł i nikt już tutaj nie przychodzi. *Posmutniała.* A było mi tutaj tak dobrze! *Jej oczka się zaszkliły.*
Ile już tu siedzisz? *Zapytała z uśmiechem* Może powinnaś iść do domu... *Powiedziała lecz po chwili dodała* Albo nie, wtedy nie będę miała z kim tu siedzieć i umrę z nudów