#173560 03.11.2008 01:02:18
*Nagle od podwórza dobiegł stłumiony stukot podkutych kopyt. Chwile potem ledwo słyszalne skrzypnięcie i w drzwiach pojawiła się okryta białymi płatkami śniegu postać, a w raz z nią chłodne wieczorne powietrze owiało wnętrze Karczmy. Z pośpiechem zamknęła drzwi i otrzepała z ramion biały puch. Dopiero gdy zsunęła kaptur można było rozpoznać w niej wojowniczkę. Sveah skierowała swe kroki wprost do zajmowanego pare godzin wczesniej zakątka Karczmy. Przedtem jednak, idąc za przykładem zielonookiego Elfa, sięgnęła samodzielnie za szynkwas dobywając buletkę przedniego wina i kawał drozdzowego ciasta, którego zapach unosił się po całej gospodzie.*