Nie... To może ja pójdę, a Wy poczekacie? *Mrugnęła wesoło.* Hmm? Ja go poszukam. *Udała się do drzwi głównych.* Ale wrócę, bez niego czy z nim, ale wrócę. *Zachichotała.*
*zblizal sie powolnym do tej pierunskiej karczmy w ktorej spedzal tak duzo czasu. Nie spieszylo mu sie. Siegnal reka do kieszeni i wyciagnal pare miedziakow."starczy zeby sie uwalic"pomyslal*