#130671 18.06.2008 21:36:22
Dzień Prawdy
Kiedyś ufałam prawie wszystkim...
Kiedyś potrafiłam zarażać uśmiechem...
Kiedyś było tak kolorowo...
Dzisiaj nie potrafię się uśmiechnąć.
Nie potrafię już spojrzeć w przyszłość.
Ciągle otacza mnie lęk.
Ciągle nęka mnie ból.
Upadam na ziemię i nie mogę wstać.
Jak małe dziecko które uczy się chodzić.
Czuję się samotnie.
Nikt nie chce mi podać ręki,
I pomóc...
Każdy mnie omija.
Każdy udaje że mnie nie widzi.
Z dniem tracę nadzieję na szczęście.
Tracę bliskich.
Jest mi źle.
Coś zamknęło mi oczy.
I kazało wspomnieć,
To co sprawiło mi radość.
Poczułam o wiele większy ból w sercu.
Poczułam że tracę wspomnienia...
Oczy zaszklone i pełne łez.
Dusza prawie martwa...
Jeszcze żyję.
Ktoś podał mi rękę i powiedział.
- Wstań, pomogę Ci.
Czy zaufać po raz kolejny?
Czy nie zostanę znów opuszczona?
Zadając sobie setki pytań.
Odpowiedziałam sobie.
- Przekonaj się...
Kiedyś ufałam prawie wszystkim...
Kiedyś potrafiłam zarażać uśmiechem...
Kiedyś było tak kolorowo...
Dzisiaj nie potrafię się uśmiechnąć.
Nie potrafię już spojrzeć w przyszłość.
Ciągle otacza mnie lęk.
Ciągle nęka mnie ból.
Upadam na ziemię i nie mogę wstać.
Jak małe dziecko które uczy się chodzić.
Czuję się samotnie.
Nikt nie chce mi podać ręki,
I pomóc...
Każdy mnie omija.
Każdy udaje że mnie nie widzi.
Z dniem tracę nadzieję na szczęście.
Tracę bliskich.
Jest mi źle.
Coś zamknęło mi oczy.
I kazało wspomnieć,
To co sprawiło mi radość.
Poczułam o wiele większy ból w sercu.
Poczułam że tracę wspomnienia...
Oczy zaszklone i pełne łez.
Dusza prawie martwa...
Jeszcze żyję.
Ktoś podał mi rękę i powiedział.
- Wstań, pomogę Ci.
Czy zaufać po raz kolejny?
Czy nie zostanę znów opuszczona?
Zadając sobie setki pytań.
Odpowiedziałam sobie.
- Przekonaj się...
wpis edytowany 18.06.2008 21:37:02