Nikogo nie bylo w poblizu. *wybuchnal smiechem nie mogac sie powstrzymac.* Masz bardzo ale to bardzo krotki wzrok *zasmial sie bo przeciez stal od niej kilka metrow gdy demolowala drzwi.* Ale nastepnym razem popros kogos o pomoc. *przyjrzal sie blizej ramieniu dziewczyny i stwierdzil ze potrzebna jej pomoc. Wstal i wysunal ku niej reke.* Chodz, musimy to opatrzec, tutaj jest zbyt ciemno...