* KOnczyl wlasnie dopijac flaszeczke, gdy jego blogi spokoj w alkoholowej aradii zaklocil przerazliwy lomot. Ruszyl szybko by zobaczyc co sie dzieje i ujrzal dziewczyne biegnaca niczym dzik w swej szarzy prosto ja jakies drzwi. Uderzyla mocno we drzwi, jeknel z bolu i z hukiem wpadla do pomieszczenia. Ruszyl jej sladem by sprawdzic czy nic jej sie nie stalo. Gdy uchylil drzwi zastal dziewczyne siedzaca na kufrze. Po jej ramieniu splywaly pojedyncze krople krwi.* Dziewczyno, nie latwiej bylo oprosic kogos o pomoc? *powiedzial z lekkim wyrzutem a zarazem troska o zdrowie dziewczyny.* Trzeba to opatrrzec ... i to szybko. *powiedzial widzac puchnace szybko ramie dzieczyny. Nie zwrocil nawet uwagi na stojace w pomieszczeniu klamoty...*