Juz sie robi *powiedzial i nim ktokolwiek zdazyl sie zorintowac ruszyl niemal biegiem po skrzynki pozostale na zewnatrz. jedna po drugiej zanosil je pod szynkwas ustawiajac jdna na drugiej. Bral go dziw ze tak kruche dziewczy przytaszczylo tutaj tyle alkoholu. Kiedy zniowsl juz wszystko co lezalo pod karczma podszedl do jednej ze skrzynek, otworzyl butelek , napelnil swoja piersioweczke poczym przystawil do ust butelke i zaczal oprozniac flaszeczke...*