Jest... przed karczmą...*Odparła i uśmiechnęła się tak szeroko, że aż dziw, iż w ogóle tak można. Ale ona potrafiła... wszystkimi swymi ząbkami zaświeciła. Przecie ta skrzynka, to jej samej na chwilę by jeno wystarczyła. Nie po to by znów gdzieś lazła, by przyjść z jedynie jedną skrzynką.*Przynieść trzeba. Wybaczcie, ale to robota niestety nie dla mnie...*Nadal jeszcze z delikatnym uśmiechem westchnienie cichuteńkie z siebie wydała i pleckami oparła się o szynkwas rozglądając się uważnie po karczmie. Nawet przytulnie by tu było, jakby się to ładnie wysprzątało, odmalowało czy cuś i wstawiło nowe meble.*