W tym burdelu kazda reka do pomocy sie przyda. Proponowalbym zetrzec tu na mokro bo inaczej sie tu podusimy. *rzekl poczym ruszyl w kierunku ogromnej starej szafy zrywajac po drodze mase pajeczyn. Sieci byly ze soba polaczone i gdy tylko jedna drgnela wszystkie pajaki odruchowo wybiegly na sroek swoich pulapek. Doszedl do szafy, otwarl ja.* Jakies szaty, futra, stare kapelusze, to garderoga.* owiedzial podniesionym lekko glosem, pozniej pochylil sie i wyjal jakies stare pudl, kore wyslizgujac mu sie z rak upadlo z brzekiem podnoszac w gore tumany kurzu. Otwarl je bez trudu kopnieciem rozlupujac zardzewiala klodeczke.* O, to sie nam przyda. *powiedzial krztuszac sie kurzem unoszacym sie w powietrzu.* Masa srebrnyh kielichow, kilka miedzianych swiecznikow....