Dobrze wiec, wymiote popiol i pojde rozejrec sie na gore. *ruszyl powoli w kierunku kominka, pochylil sie i za pomoca pogrzebacza i starej, zardzewialej szufelki wygarnal popiol, starajac sie nie zakurzyc pomieszczenia. W malym wiaderku wyniol popiol i wysypal go nieopodal karczmy. Po kilku minutach szedl juz po skrzypiacych starych schodach na gore.* Prosze, chodz ze mna. Powiesz co konkretnie trzeba tam zrobic. *powiedzial do dziewczyny siedzacej na schodkach.*