* Odszedl od okna, znudzilo go juz to stanie i nicnierobienie, a w knajpie nadal nic sie nie dzialo. Ruszyl wolnym krokiem na zewnatrz by rozejrzec sie nieco po okolicy. Perspektywa spaceru po tutejszej okolicy napawala go radoscia, bo o ile karczma byla niemal rudera to okolica byla czarujaca. Ruszyl jakas wydeptana sciezka w kierunku polnocnym i po chwili jego sylwetka zaniknela w cieniu modrzewiowego lasku.*