* W powietrzu unosiła się woń palonego drwa i słychac było skrzące odgłosy dochodzące z pobliskiego kominka. Sveah wyjrzała za okno karczmy. Księżyc stał wysoko na niebie, a gwiazdy błyszczały niczym perły rozrzucone na aksamitnym dywanie.*
- Karczmarz musi zajęty byc bardzo, bo mimo ze pusto tu dzis, to o jadło i napitek trudno. Przysiądz się, jesli do nikąd Ci nie spieszno.
*Powiedziała wskazując wolne miejsce po przeciwnej stronie drewnianego stołu.*
- Karczmarz musi zajęty byc bardzo, bo mimo ze pusto tu dzis, to o jadło i napitek trudno. Przysiądz się, jesli do nikąd Ci nie spieszno.
*Powiedziała wskazując wolne miejsce po przeciwnej stronie drewnianego stołu.*