*Oparł się o framugę okna i wyjrzał na zewnątrz, jednak nic nie zobaczył, oprócz kasztanowego konia i dwóch gwardzistów powoli patrolujących teren.* Ja tam nic nie widzę...*mruknął do siebie i dodał* Jestem Nicholas, radny.*sparodiował dworski ukłon.*