*błysnęło światło. rozległ się delikatny dźwięk. przed zapuszczonym budynkiem pojawił się szczupły mężczyzna, ubrany na niemal w całości na czarno, jedynie biały płaszcz kontrastował z kolorem reszty jego ubioru. zamrugał, a potem pchnął drzwi karczmy. rozejrzał sie po wnętrzu.* hmmm... nie tak to sobie wyobrażałem... *mruknął, ale i uśmiechnął się*