*przeglądała właśnie sterty papierów dotyczących wydatków klanu szykując się do wyjścia chciała się udać do pobliskiej karczmy w której tak bardzo lubiła spędzać każdy wieczór przy kieliszku dobrego czerwonego wina kiedy do komnaty weszła nie znana jej kobieta. Niespodziewana wizyta tak bardzo ją zaskoczyła że jedynie stała i słuchała słów przybyszki. Kiedy jej głos umilkł , zamyśliła się chwile nad odpowiedzią , po czym ze spokojem w głosie rzekła*
- Każdy atakuje klany dla jakiś profitów jednak klan który prosi o to aby go nie atakować może być pewny że z naszej strony już mu nic nie grozi
*zrobiła parę kroków w stronę kobiety i z uśmiechem na ustach kontynuowała swoją wypowiedź*
-Nazywam się Salomea Arrivieri i dopóki będę w tym klanie miała coś do powiedzenia twój klan nie będzie atakowany przez naszych ludzi już ani razu
*skierowała swe kroki z powrotem za stół , wzięła do ręki kilka papierów, spojrzała się na brudną odzież, i zmęczoną twarz nieznajomej*
-Odpocznij , najedz się i przebierz i jak będziesz gotowa wyrusz w drogę powrotną do swojego klanu z dobrymi nowinami
*zawołała gwardzistę i wydała mu polecenie zaprowadzenia kobiety do komnat gościnnych i przyniesienia przybyszce ciepłego posiłku, i przyniesienia nowej szaty*
- Coś jeszcze mogę dla Ciebie zrobić ?
*spytała się z uprzejmością i ciepłem w głosie*