*wyjrzał jeszcze raz, jednak zobaczył teraz zobaczył tylko las i słońce wychylające się znad drzew, które otaczały polanę, na której zbudowana została karczma.* Nic, jeżeli nie liczyć ciemnego lasu i stworzeń w nim żyjących. Cóż jeśli chcesz to sama zobacz.*westchnął cicho i ruszył po swój miecz, który leżał obok jednego z krzeseł.* A co do ostrożności, to się z Tobą zgadzam, nie ma nic gorszego niż pułapka...